expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

niedziela, 15 stycznia 2017

Wspomagacz na zimowe popołudnia


Gorąca czekolada z bitą śmietaną

Czekolada na gorąco w wydaniu proszkowym sklepowym zupełnie  mnie nie przekonuje. Zaopatrzyłam się w prawdziwą gorzką czekoladę, taką 95%. Jeśli jednak macie do dyspozycji zwykłą tablliczkę gorzkiej, też się nada.
Ale po kolei.

Potrzebujemy:
  • 50g gorzkiej czekolady
  • 200ml mleka
  • 50ml śmietany
  • wanilię (lub cynamon, pieprz, chili, albo gotowy zestaw przypraw do deserów)
  •  szczyptę soli
  • bitą śmietanę do dekoracji
Wszystkie składniki ( poza ostatnim) wrzucamy do rondelka, przyprawiamy wedle uznania i podgrzewamy mieszając do momentu, aż czekolada się rozpuści. Przelewamy do filiżanki, dekorujemy bitą śmietaną i odrobina startej czekolady i tutaj zaczyna się zabawa. Jeśli jesteśmy przewidujące i przygotowałyśmy naszą czekoladę w godzinach gdy dziecię bądź dziecięcia są w szkole a mężowie w pracy to świetnie. Siadamy i delektujemy się. Jeśli przygotowałyśmy wystarczającą ilość dla wszystkich obecnych możemy spokojnie rozdzielić racje i przejść do konsumpcji. Jeśli jednak nie - run forest run - zaczynamy uciekać. Należy to zrobić szybko, jednak ostrożnie, by podczas ucieczki nie utracić cennego trunku gubiąc jednocześnie ścigających nas w celu odebrania cennego trunku domowników. Gdy już dotrzemy w bezpieczne miejsce (warto pomyśleć o nim wcześniej, by nie dać zbytnio wystygnąć czekoladzie błądząc w poszukiwaniu sensownej kryjówki) możemy zacząć delektować się naszym napojem. Pamiętajmy jednak, by w rzeczonej kryjówce zamknąć drzwi od środka. 





 

Tym z was, które dały się złapać i utraciły czekoladę polecam coś mocniejszego na ukojenie nerwów.

 


Każdy przygotowuje kawę na swój sposób. Ja poza niezastąpionym kubkiem czarnej i gorzkiej nescafe o 4:30 nad ranem, jestem od dłuższego już czasu fanem kawy z ekspresu. Uwielbiam ją na milion sposobów. No i jak wiadomo do dobrego człowiek się szybko przyzwyczaja. Nespresso tej zimy zaskoczyło mnie dwoma nowymi smakami. Są trzy. Sachertorte, apfelstrudel i linzertorte. Jednak to dwa ostatnie skradły moje serce. Są idealne same w sobie, bez żadnych dodatków, jednak zimowa kawa wymaga użycia mleka. Spróbujcie mleka kokosowego, lub ryżowego. Słabo znoszę laktozę, więc wybieram właśnie takie, co ciekawe kawa jest dużo lepsza z takim mlekiem, niż z tradycyjnym. Ważna sprawa to podgrzać je przed dolaniem do kawy. Ja odwracam kolejność. Podgrzewam 1/3 filiżanki mleka i na to gorące już mleko robię kawę. Do zimowej kawy potrzebny jest prąd (baileys, sheridan's, whiskey co kto lubi) i jest on przedostatnim, kluczowym składnikiem zimowej kawy. Ilość prądu zależy od was. Ostatnim składnikiem jest nieodzowny w takich przypadkach (mówię tu o wcześniejszej utracie czekolady) kawałek murzynka.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz