expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

środa, 24 sierpnia 2016

Co robimy wieczorami

Mieszkając dwadzieścia minut od wybrzeża będąceego celem wielu europejskich urlopowiczów nie można się denerwować. Wiecie, że najlepszy sposób na pospolity wk@rw to dwudziestominutowa wycieczka autem do jakiejś fajnej miejscowości. Tym razem padło na wieczorny spacering brzegiem morza.
L'escala jest pięknym miasteczkiem, pełnym małych miejskich plaż, nie brakuje w niej oczywiście tradycyjnej szerokiej piaszczystej plaży z wysokimi hotelami. Ale ta jest tak zapchana latem, że odpuszczamy. Zresztą dla  nas to chleb powszedni, na spacery wolimy inne klimaty. Rzucanie kamieniami do wody jest o niebo fajniejsze. Skakanie z kamienia na kamień też.
Tradycyjnie powiem oczywiście, że  wolę ją wiosną i jesienią. Nie chodzi o to, że nie ma turystów. Są, nawet zimą są, ale nie w takiej ilości.
L'escala to nasz stały cel wypadów. Z pewnością zadedykuję jej jeszcze niejeden tekst, bo od sześciu lat jestem nią oczarowana. Zresztą co, jak co, ale na brak takich perełek nie mogę narzekać.
I pomyśleć, że kiedyś byłam typowo miejskim stworem.
To się chyba starość nazywa.
Polecam Wam więc kolejną miejscówkę na Costa Brava.
W dalszym ciągu  pozostaję bez pomysłu na urlop, który a propos zaczęłam właśnie dziś.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz