expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

czwartek, 21 lipca 2016

Punkt widzenia #2


Nie wiem, jak Wasze, ale założę się, że też.
Młody ma kilka swoich ukochanych zabawek.
Chyba każde dziecko ma takie.

 Teraz przypomnijcie sobie taką sytuację.
Siedzicie sobie wygodnie w fotelu, a Wasze dziecię jęczy, żeby się z nim pobawić, wciskając Wam do ręki swój ulubiony samochodzik.

Zdarzyło się?
Na bank.

No to zmiana miejsc.

Znacie to powiedzenie, że samochodu i żony się nie pożycza?
Pewnie, że znacie.
Wbrew pozorom ma to trochę wspólnego.

Teraz pomyślcie sobie, co musi czuć ten miniczłowiek, żeby oddać Wam swoją ulubioną zabawkę, żeby tylko się z nim pobawić.
Jakie to z jego strony wyrzeczenie.


No to kochani rodzice weźmy się w garść.
Nasze dziecko wcale nie jęczy.
Ono nam oddaje swoją ulubioną zabawkę zapraszając nas do bardzo ważnego procesu.
Bo to co my nazywamy zabawą jest przecież superpoważną misją zbawiania świata, gaszenia pożarów, konstruowania ogromnej wieży z klocków, budowania mostu na rzece w celu przeprowadzenia zwierząt na drugą stronę, zabijania smoka itd.
Nie dajcie się prosić :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz