expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

czwartek, 17 marca 2016

Szybkie ciastka migdałowe


Pamiętacie ciasto dla fajtłapy ? Teraz kolej na ciastka dla leniwca :) 
Przepis jest banalnie prosty, szybki w wykonaniu, nie wymagający żadnych foremek, zdolności, wyrabiania, wykrajania, trzymania w lodówce, ani innych cudów.
Dla zapracowanych kobiet sukcesu, chcących mimo całej otoczki wielkomiejskiego glamuru mieć szczyptę pachnącego prowansalskiego romantycyzmu w swojej kuchni. 
Dla fajnych dziewczyn, nie mających czasu ani zdolności kulinarnych, chcących zaskoczyć ukochanego czymś pysznym. 
Dla zabieganych mam, nie mających czasu na nic między zupką a kupką. 
No i dla leniwych fajtłap takich, jak ja oczywiście.

Składniki:
pięć jaj
dwie szklanki cukru pudru
dwie szklanki kruszonych migdałów
szklanka mąki pszennej
cakier waniliowy, wanilina, wanilia, co kto woli 

Składniki można podzielić przez pięć i zrobić z jednego jaja na próbę :) 
U mnie nie ma to sensu i tak się wkurzam, bo ledwo zrobiłam, a juz ich nie ma :)

piekarnik nagrzany do 230 stopni
blaszka do pieczenia
szpatułka do zdjęcia ciastek z blachy
odrobina oleju do wysmarowania jej przed pieczeniem
butelka po czymś. Może być wino, mleko, sok, woda. Ważne, żeby była szklana i gładka.
Można użyć kija, czegokolwiek na czym ciastka wygną się w łuk.
Można zrezygnować z butelki i pozostawić ciastka płaskie, w końcu nie o formę, a o treść chodzi.
Z tym wyginaniem to tylko kwestia tradycji. 
Ciastka zwą się Teules i są typowym tutejszym przysmakiem. 
Niewygięte to już nie teules, więc ja wyginam, żeby nie było.



1. Wbijamy jajka w całości do miski, wsypujemy cukier puder, migdały i wanilię.
Ubijamy

2. Dodajemy mąkę. 
ciekawostka - nieprzesiana też działa.
Ubijamy na gładką masę.

3. Łyżeczką wykładamy ciastka na blachę w odstępach, masa jest bardzo płynna, jeśli będą zbyt blisko, zwyczajnie się skleją. 
Możemy użyć rękawa lub woreczka i wyciskać, jest to wygodniejsze i bardziej precyzyjne.

4. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika pierwszą porcję.
Pieczemy na złoty, lekko przytostowany kolor.

5. Wyciągamy, podważamy każde ciastko i przekładamy je na butelkę. 
Liczy się szybkośc, bo gdy wystygną, a są bardzo cienkie i stygną szybko, już nie dadzą się wygiąć. 
Są bardzo kruche, zwyczajnie się połamią. 
Dlatego bardzo leniwym lub bardzo fajtłapom polecam pominąć ten krok.
Są tak samo pyszne płaskie, jak wygięte.

Powtarzamy czynności (poza pkt.1 i 2) do wykorzastania całej masy. 

Gotowe!!!




Tak, są to prawdopodobnie najbrzydsze ciastka, jakie znam. 
Jednak to chyba najlepsze ciastka, jakie jadłam.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz