expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

niedziela, 1 listopada 2015

Kawa i serial




- To ja. Taka trochę szara, trochę wyblakła, lekko poobijana od wieszania na drzwiach szafy. Taki sobie słodki, pastelowy dodatek do czyjegoś życia. A zwróciłaś uwagę, że to serce ma dziurę w środku? A na dodatek te dwa dzwonki w niej zawieszone, czekające jakby na jakiś podmuch ciepłego wiatru.
Zaniemówiłam "Co Ona pieprzy?" pomyślałam. Przecież ma dwójkę świetnych dzieciaków. Anka na medycynie, Piort uparł się na tą swoją gitarę i właśnie złożył papiery do szkoły muzycznej. Pali, no ale który rockman nie pali. Mąż zawsze uśmiechnięty podrzuca ją na comiesięczną kawkę, po czym po jakichś trzech godzinach dzwoni, czy już się nagadałyśmy, żeby zgłosić się po odbiór. Wakacje, święta, Sylwester, urodziny. Przecież sama zawsze się chwali, że nigdy w te dni nie zawodzi. Nie to co J. wszystkie święta w pracy. Mało tego. Jeśli przygotuje mu listę zakupów przed pracą, to on wracając wieczorem zahaczy o market. No i taki tekst teraz? Ech, ludziom to się w dupach przewraca, jak mają za dobrze.
Zignorowałam to dziwaczne wyznanie komentując, że serduszko to pierwszej zimy w tym domu kupiłam w ramach świątecznego wystroju i tak wisi do dziś.
Dwa tygodnie później zadzwoniła Anka.
- Mama się powiesiła, w czwartek będzie pogrzeb. Bardzo Cię lubiła,napewno chciałaby, żebyś była z nami. - odłożyła słuchawkę nie czekając na odpowiedź, zostawiając mnie w stanie kompletnego osłupienia, tępo wpatrzoną w serduszko dyndające u drzwi szafy.
Dwadzieścia sześć kaw, trzy wypady na zakupy, iks telefonów. Ona dusza towarzystwa, ja raczej samotnik. Nie byłyśmy wielkimi przyjaciółkami. Nie znałyśmy się "od zawsze". Pojawiła się w moim życiu przypadkiem, była ode mnie starsza o dziesięć lat. Pierwsza kawa spowodowana pośpiechem wywołanym moim szaleńczym biegiem na serial weszła nam w nawyk. Raz w miesiącu wpadała. Rzadko, ale za to zawsze. Kawa, serial, buty i przeceny. Nie było tematu mojej rehabilitacji, nie było tematu problemów rodzinnych. Po prostu. Kawa i serial. 
Nie wiem, czy jakakolwiek inna reakcja coś by zmieniła. Nie byłam przecież dla Niej żadnym guru, to raczej Ona mnie pouczała i dawała jakieś tam wskazówki. Czy to było wołanie o pomoc, czy  zwykły komentarz, a wszystko było już przesądzone? Co Ci w duszy gra? Jakie są Twoje limity? Jesteś twardy? Zawsze dajesz radę? Niestety nie każdy. Brakuje mi dziś tych kaw. Zawsze już będzie mi ich brakowało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz