expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

wtorek, 6 października 2015

Z przemyśleń


Chciałam dzisiaj napisać Wam o bardzo ważnym dniu, jakim jest 6 października. Otóż jest to Dzień Boskich Matek. Boskie Matki to takie mamy, które  w ciąży chorują na raka. Dziś po raz pierwszy w Polsce obchodzimy Dzień Boskich Matek i o tym chciałam napisać. Jednak natknęłam się w internetach na temat, który zaprzątnął moje myśli na cały dzisiejszy dzień. Poczytajcie http://www.raknroll.pl/co-robimy/programy/boskie-matki/ 



W wielu krajach Europy funkcjonują okna życia. Dziś w jednym z takich okien w Polsce pozostawiono chłopca. Po ukazaniu się w mediach informacji o zdarzeniu wywiązała się dyskusja na temat, czy rozgłos w takim wypadku jest potrzebny. Może matce nie będzie przyjemnie czytać o tym  w gazecie itp. Jest w tym trochę racji. Jednak świadomość społeczna w Polsce jest na takim poziomie, że mimo około pięćdziesięciu okien życia rozmieszczonych w różnych miastach w całej Polsce (jest ich obecnie 53) wciąż dzieci są porzucane na śmietnikach bądź zabijane. Wydaje mi się, że uświadomienie może choć jednej matki, która nie wie, że ma taką możliwość usprawiedliwia zrobienie trochę medialnego szumu wokół tematu. Jeśli ten artykuł uratuje choć jedno dziecko przed wylądowaniem w plastikowej torbie to uważam, że warto.




Oczywiście, sprawa jest kontrowersyjna, zawsze w takich wypadkach jest. Większość osób wypowiada się pozytywnie o matce, gratulując odwagi itp. Zawsze znajdzie się ktoś, kto powie „jak ona mogła”, „Nie mogła zostawić w szpitalu?” Znajdą się krytycy i hejterzy. Oczywiście, a szkoda. Taka decyzja nigdy nie jest łatwa i wątpię, by którakolwiek z osób wypowiadających się w internetach, znała faktyczną sytuację tej kobiety. Może nie rodziła w szpitalu? Może oddając dziecko uratowała je przed maltretowaniem? Może jej sytuacja materialna zwyczajnie uniemożliwia zapewnienie zaspokojenia podstawowych potrzeb dziecka? Może matka jest nieletnia? Może jest bezdomna? Może, może może... Pytań w tym wypadku nasuwa się tysiące. Zamiast więc rzucać hejtem w stronę tej kobiety zadajmy sobie przynajmniej jedno z nich i dajmy jej po prostu spokój.




Dziecko pozostawione  w oknie życia traci swoją tożsamość. Brzmi strasznie, jednak w pewnych okolicznościach może być dla niego najlepszym rozwiązaniem. Zazwyczaj w bardzo krótkim czasie znajduje ono rodzinę adopcyjną, a przy zastosowaniu preadopcjii może już w kilka tygodni po pozostawieniu w oknie życia znaleźć się w nowym  domu. Po odebraniu z okna życia zostaje przewiezione do szpitala pod opiekę lekarzy. Jednocześnie zostaje wszczęta procedura nadania mu nowej tożsamości, sporządzenia aktu urodzenia a następnie procedura adopcyjna. Pozostawienie dziecka w oknie życia jest dla niego szansą na nowe lepsze życia, na normalną rodzinę, na jakąś przyszłość.



Tak sobie siedzę i cały dzień myślę o tej matce. Ile odwagi potrzeba, by podjąc taką decyzję. Jaka to musi być smutna sytuacja. Bo przecież dziewięć miesięcy pod sercem zostawia swoje znamię, nikt nie wmówi mi, że nie. Jak ciężko musi być takiej kobiecie. Myślę sobie o niej i jestem pełna podziwu. Wiem, możecie mieć inne zdanie. Racja jest jak dupa, każdy ma swoją. Ja podziwiam i cieszę się, że donosiła, nakarmiła  i czystego chłopczyka zaniosła w bezpieczne miejsce, skoro z jakichś powodów nie zdecydowała się na wychowanie go. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz