expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

piątek, 9 października 2015

sześć powodów dla których nadal warto czytać


Ja nie wiem, czy to ja jestem z lamusa, czy to może internety kłamią, że dzisiaj to już nikt nie czyta.
 1. Punkt w którym odkrywam Amerykę. Czytanie to sposób na spojrzenie z  innej pozycji na dany problem. Wiadomo, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia (Odkryłam Amerykę!!!). Osoby czytające książki mają bardziej rozwiniętą tą cechę. To jak spoglądanie na rzeczywistość oczyma bohatera danej powieści, którego poglądy niekoniecznie muszą być zgodne z naszymi. Czytanie zwiększa naszą inteligencję emocjonalną, zdolność empatii. Pozwala wcielić się w sytuację drugiej osoby, zrozumieć ją.





2. Na zdrowie! Ostatnimi czasy strasznie modne zrobiło się bieganie. Biegają wszyscy, starzy, młodzi, w grupach, parach, samotnie. Jak kto woli. Czytanie to jest właśnie takie bieganie dla naszego umysłu. To konieczna do prawidłowego funkcjonowania dawka dziennej gimnastyki. Bo przecież ok, super jest iść się dotlenić, ale nie samym powietrzem się żyje (Znowu Ameryka!!!) Co najlepsze taką książkę da się z powodzeniem wsadzić do torby, pod wózek potomka, czy w kieszeń, zabrać na wycieczkę do parku i tam dotleniając mózg nakarmić go też w ten sposób. Ba, można sobie nawet zaserwować audiobooka  i pobiegać przy okazji. (Ameryka po raz trzeci!!!) Podobnie, jak rozwiązywanie krzyżówek, czy gra w szachy czytanie to gimnastyka naszego umysłu, wspomaganie zdolności analitycznych, koncentracji, a regularne może nawet zapobiec chorobie Alzheimera.


3. Dzieci. Trzeba czytać dzieciom. Każda  mama słyszała, że koniecznie trzeba, a każda na bank niejednokrotnie usłyszała pytanie "czytasz mu/jej bajki?". Pomijam już irytujący aspekt różnych pytań stawianych matkom odnośnie ich pociech, o tym jeszcze pewnie napiszę, a jeśli nie ja, to codziennie ktoś o tym pisze. Do rzeczy więc. Oczywiście czytanie dzieciom w każdym wieku, lub czytanie przez dzieci od najmłodszych już lat wspomaga rozwoj szeregu umiejętności, jak analiza, koncentracja, krytyka i jej przyjmowanie, integracja w nowych środowiskach, rozszerza słownictwo i pomaga w walce z tak obecnie wszechobecna dysortografia. Według badań dzieci w wieku 3-5 lat którym się czyta wykazują większą aktywność  mózgu na obrazach z rezonansu magnetycznego. Nie tyczy się to tylko obszarów odpowiedzialnych za język, ale także tych odpowiedzialnych za wizualizację. Dzieje się tak prawdopodobne dlatego, że dzieci wyobrażają sobie czytane historie. Jako młoda dziewczyna, dziewczynka właściwie, wchłonęłam trylogię Tolkiena poprzedziwszy ją Hobbitem. Było to dużo wcześniej, niż zaczęło być modne, jakoś na początku lat dziewięćdziesiątych. Co pamiętam do dziś poza faktem, że już chyba na zawsze Tolkien będzie mi się kojarzył z Roxette to fakt, jak zawiedziona byłam ekranizacją pierwszej częśći. Obdarli mnie z marzeń. Moje elfy wyglądały inaczej, wszystko to jakieś było inne. Nie można odmówić twórcom filmu piękna stworzonych scenerii, jednak nie do końca pokrywały się one z moimi wyobrażeniami, stąd zawód. Teraz czytając nie jestem nawet na siłę utworzyć tak silnego i realnego obrazu tego w czego lekturę się zagłębiam, tracimy tę zdolność wraz z procesem dorastania. Dlatego tak ważne jest, by czytać już od najmłodszych lat. W okresie dorastania czytanie pomaga nam odnaleźć swoją tożsamość, określić swoją przynleżność do pewnych środowisk, bądź jej brak.


 4. Punkt czwarty - najważniejszy. RELAKS. Tu chyba każdy się ze mną zgodzi, że przeczytanie kilku stron książki pomaga nam oderwać się od problemów, spojrzeć na nie z dystansem, zobaczyć w innym świetle. W moim przypadku oderwanie o rzeczywistości jest natychmiastowe, problemem raczej jest powrót do niej. No, ale twardym trzeba być. Mądrzy Panowie na jakimśtam uniwersytecie stwierdzili, że czytane przed snem książek w klasycznym wydaniu relaksuje nawet bardziej niż sluchanie ulubionej muzyki. Ja się  podpsuję. Argumenty w stylu "ja to przy książce od razu zasypiam" nie są absolutnie zaprzeczeniem tej teorii.


5. Teoretycznie nie ma żadnej różnicy między klasyczną książką, a elektroniczną.  Jest wiele aspektów, w których e-booki biją klasyczne książki na głowę. Jest jednak jedna różnica, która dla mnie póki co jest nie do przeskoczenia. Podobno przyzwyczajamy się do e-booka w siedem dni, ja poległam i wróciłam do wąchania papierowych wydań (Tak wącham książki, a niech mi ktoś z czytających powie, że tego nie robi). O co chodzi z tymi e-bookami. Otóż czytając je mam wrażenie czytania jednej niekończącej się  strony. Ja wiem, że można ustawić numerację stron i nawet postęp procentowy. Jakoś to do mnie nie przemawia, jak tego nie widzę. Zwłaszcza, kiedy próbuję się czegoś nauczyć wolę papierową wersję. Daje mi większą orientację, wizualny postęp też jakoś wpływa na mnie motywująco.

6. No i oczywiście po szóste CZYTANIE JEST SEXI! No bo jest! Nie chodzi tu wcale o publikowanie zdjęć ładnych ludzi udających, że czytają książki. Nie, ale o co chodzi to już sami wiecie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz