expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

sobota, 17 października 2015

Sobotnie szaleństwo zakupowe - po raz kolejny życie weryfikuje moje plany

Soboty podobno są po to, by wpasć w szał zakupowy. 
Moi mężczyźni oczywicie, jak zwykle się ze mną zgadzają. Zabrali mnie więc a zakupy.
Centrum handlowe to nie było. Bucików i torebeczek też nie sprzedawali.
No chyba, że "torebeczki" z karmą dla wszelkigo rodzaju żyjątek.
Na kawusię i ciasteczko też nie było gdzie przysiąść.
Młody wniebowzięty. Starszy (żeby nie powiedziec stary) też.
No i biegalii tak między tymi klatkami.
Siłą zmusiłam ich do rezygnacji kupna dziesięciu młodych kaczek.
W promocji były.
 No ja rozumiem, że na wiosce mieszkamy, ale bez przesady co?
Nie będzie kaczek? Mamoooo!!??
Kaczek nie będzie, nie dajmy się zwariować.
No i tym sposobem zostalśmy szczęśliwymi (jedni mniej, drudzy bardziej) posiadaczami pięciu kur i sześciu kurczaków.
Teraz muszę walczyć z psem, coby sobie tych tygodniowych stworzonek na obiad nie schrupał.
siedzą w kartonie i piłkają pił pił pił.
A młody skacze w kółko jak dziki.




  
No i po sobotnich zakupach. 
Mam wrażenie, że moje życie zmierza w jakimś dziwnym kierunku i jeśli tego w porę nie zatrzymam, niedługo zacznę zachwycać się gumowcami w promocji.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz